5 grzechów głównych filmowania smartfonem

12-01-2020

Niejednokrotnie rozwodziliśmy się już nad tym jak rynek mobilnego filmowania idzie do przodu. Mimo rozwoju technologii w wielu mobilnych produkcjach da się jednak zauważyć kilka błędów, które zainspirowały nas do opisania 5-ciu grzechów głównych filmujących telefonem

 

  1. Stabilizacja. Nie oszukujmy się, materiał nagrany smartfonem nie jest atrakcyjny jeżeli wygląda jak jazda maluchem po torze dla quadów... Nie można już sobie pozwalać na trzęsące się video, a przy tak szerokiej ofercie urządzeń stabilizujących wręcz nie wskazane jest tak nagrywać. Co więcej, cyfrowa stabilizacja w smartfonach ma ten problem, że podczas szybszego ruchu, mocniejszego stąpnięcia lub uderzenia telefonem o jakiś element na kilku klatkach naszego nagrania pojawia się widoczne rozmycie, takie ujęcie jest później bezużyteczne. Ujęcia kamery z ręki są w porządku jeżeli mają jakieś uzasadnienie i są chociaż minimalnie stabilne.

  2. Pion czy poziom? Ustalmy raz na zawsze. Obecnie stosowanym formatem filmowym jest 16:9. Koniec i kropka. Nagrywanie w pionie jest okey, pod warunkiem, że ma to jakiś uzasadniony sens - np. tworzymy film pod instastory.

  3. Nagrywanie fabryczną aplikacją. Większość aplikacji służących do nagrywania filmów, które mamy początkowo zainstalowane na telefonie niestety nie umożliwia nam korzystania z manualnego trybu ustawień filmowania. Nie mogąc korzystać z ustawień czułości ISO, czasu naświetlania czy balansu bieli nie jesteśmy w stanie wykrzesać z naszego urządzenia wszystkiego co potrafi, ale z pomocą przychodzą aplikacje takie jak Filmic Pro.

  4. Filtry - a po co to komu? Rzadko spotyka się osobę, która filmuje telefonem i wie czym jest filtr ND, ponieważ automatyczne ustawienia kamery działają całkiem dobrze. Ale... Po odblokowaniu możliwości manualnych ustawień kamery okazuje się, że ustawienie poprawnego czasu naświetlania na naszym filmie jest niemalże niemożliwe bez filtrów.

  5. Montaż. Dużo relacji udostępnianych bezpośrednio z telefonu jest wrzucana jako ciągłe nagrania, bez żadnego montażu. Choć minimalna ingerencja w montaż nawet z poziomu telefonu sprawi, że produkcje zyskają na jakości. 

 

Jeżeli nie chcesz trafić do filmowego piekła to powinieneś zapoznać się z powyższymi punktami. No chyba, że chcesz aby Twoja dusza spotkała się w przyszłości z panem, który nazywa się Uwe Boll. :)