Zalany telefon – Czy ryż go uratuje?

28-02-2020

 

Wodoszczelne telefony – termin kiedyś zarezerwowany dla ekstremalnych modeli dla profesjonalistów, teraz jest używany bardzo powszechnie. Producenci chcąc zwiększać wytrzymałość swoich smartfonów, stosują w nich różne formy odporności na wodę i wydawać by się mogło, że legendarny już ryż odchodzi powoli w zapomnienie. Nie powinniśmy jednak zapominać, że wodoodporność nie oznacza wodoszczelności, a normy są ustalane dla wody słodkiej – kąpiel w oceanie, lub słodkim napoju nadal może być zabójcza dla naszego smartfona. Co możemy zrobić, żeby go ratować?

 

 

Wodoszczelność, a wodoodporność

 

Prawdziwa wodoszczelność nadal pozostaje domeną cegłowatych urządzeń, takich jak Cat S61. Telefony popularnych marek oferują natomiast wodoodporność, która jest zupełnie wystarczająca dla przeciętnego użytkownika i pozwala nam nie martwić się podczas używania telefonu w ulewnym deszczu, czy krótkiego zanurzenia w wodzie. Takie konstrukcje podnoszą jednak koszt produkcji, więc producenci stawiający na niską cenę urządzenia, jak np. Xiaomi, rezygnują z zabezpieczenia przed wodą, lub stosują niższy standard ochrony.

 

Nawet jeśli nasz telefon jest oznaczony normą IP68 (najwyższym poziomem zabezpieczenia przed wodą), kąpiel w wodzie morskiej jest bardzo złym pomysłem. To samo tyczy się też wszystkich innych płynów – mają one inne właściwości i w różny sposób będą oddziaływać na nasze urządzenie. Często też efekty zalania telefonu nie będą odczuwalne natychmiast. Jeśli nasz smartfon nie jest wodoodporny, powinniśmy udać się z nim do serwisu, nawet jeśli wszystko wydaje się być w porządku.

 


 

Bomba z opóźnionym zapłonem

 

Woda która dostaje się do środka obudowy, może wyrządzić duże zniszczenia. W pierwszej kolejności odczujemy efekty zwarcia prądu w podzespołach. O ile wymiana głośnika będzie relatywnie mało kosztowna, tak zniszczenia w obrębie płyty głównej mogą być początkiem poszukiwań nowego telefonu. Najbardziej podstępny scenariusz wprowadza jednak na scenę kolejne zagrożenie, którym jest korozja. Z początku skryta w cieniu, wraz z czasem postępuje niczym rak, obejmując kolejne partie urządzenia. Z początku będziemy się cieszyć, gdy telefon wróci do życia po niezamierzonej kąpieli - tym bardziej jeśli nie widać oznak zniszczenia. Gdy już zdążymy zapomnieć o przykrym incydencie, mogą się zacząć prawdziwe skutki podwodnej przygody i będzie już za późno na reakcję, dlatego tak ważne jest oddanie zalanego urządzenia do serwisu i ocena zniszczeń w jego wnętrzu.

 


 

Szybko, suszarka!

 

Co więc powinniśmy zrobić, kiedy telefon wpadnie nam do wody? Zacznijmy od tego, czego absolutnie nie wolno robić, jeśli chcemy zwiększyć szansę odzyskania naszych danych.

  • Nie włączaj telefonu po wyjęciu z wody, a jeśli nie wyłączył się samoczynnie w trakcie zanurzenia, zrób to jak najszybciej.
  • Nie używaj suszarki, ani innych form dmuchania na telefon. Suszarka wydaje się być idealna w tej sytuacji, ale w rzeczywistości jedynie wpycha wodę głębiej do środka i rozprowadza ją w postaci pary wodnej po wszystkich podzespołach.
  • Nie próbuj wytrząsnąć płynu z telefonu, ponownie ułatwiasz jedynie rozprowadzanie wody we wnętrzu.
  • Nie podłączaj telefonu do ładowarki, woda i prąd nie idą w parze. Nie próbuj zgrywania danych przez port USB.
  • Jeśli zalałeś telefon sokiem, nie trać czasu na suszenie – kwasy organiczne będą w tym czasie wchodzić w reakcję z elektroniką.

 


 

Magia ryżu

 

Ryż jest powszechnie polecanym remedium w przypadku zalania smartfona i ma to pewne podstawy naukowe, gdy mówimy o jego właściwościach higroskopijnych. Niestety, ryż nie pochłonie całej wilgoci z wnętrza telefonu i jedynie ślepy los zadecyduje o przyszłości naszego urządzenia. Tak naprawdę, wszystko co robimy po wyjęciu telefonu z wody powinno się ograniczać do niepogarszania sytuacji do czasu dotarcia do serwisu. Jeśli masz taką możliwość, otwórz telefon i wyjmij z niego baterię, kartę pamięci, oraz SIM i połóż go do wyschnięcia na parapet, lub kaloryfer. Możesz też zaopatrzyć się w porę w specjalne zestawy ratunkowe, które powstrzymają rozwój korozji (albo zaoszczędzić sobie nerwów i nosić telefon etui). I tutaj kończą się nasze możliwości, a przychodzi pora na serwis, w którym podzespoły zostaną umyte w wanience ultradźwiękowej i zbadane pod kątem uszkodzeń.

 


 

Zalanie telefonu jest niczym loteria. W przypadku czystej wody mamy spore szanse na zachowanie urządzenia i zapisanych na nim danych, ale kontakt z sokiem, lub wodą morską jest poważnym powodem do obaw. I co najważniejsze – wizyta w serwisie jest obowiązkowa, nawet jeśli telefon początkowo działa bez zarzutu.